Śnieżny sport w środku lata – sandboarding!

Gdy kończy się zima, z żalem chowasz narty i deskę snowboardową? Przez całe lato tęsknisz za białym szaleństwem na stoku? Sandboarding jest więc dla Ciebie doskonałą alternatywą! Może więc warto zastanowić się nad letnim wyjazdem do egzotycznych krajów i zrezygnować z nudnego odpoczynku przy hotelowym basenie na rzecz szaleństwa na desce? Piaszczysta zabawa ( w której nie brakuje adrenaliny…) to dobre rozwiązanie dla wszystkich zmarzluchów, którzy nie wyobrażają sobie wakacji bez gorącego słońca. Ale czym dokładnie jest „pustynny snowboard”?

Dawno temu w Egipcie…

Podobno już tysiące lat temu, w północnej Afryce i Chinach, praktykowano zjazdy z pustynnych wzniesień. Sandboarding jednak nigdy nie był tak popularny jak dzisiaj. Jako dziedzina sportu jest więc dość młody – jego najnowsza historia sięga początku lat 80. Z roku na rok zyskuje status co raz poważniejszej dyscypliny – ma nie tylko tysiące fanów, ale doczekał się także cyklicznie organizowanych mistrzostw świata.

Obraz WikiImages z Pixabay

Obowiązują tu zasady bardzo podobne do tych w snowboardzie, tylko że lodowe zbocza zastępują piaszczyste wzniesienia – oczywiście im wyższe, tym większe wyzwanie. Naturalnie, sport ten cieszy się popularnością na obszarach pustynnych i przy nadmorskich wydmach. Sposobów zjeżdżania jest wiele. Można na przykład zjechać klasycznie, z dwiema stopami przypiętymi do deski, lub szusować, leżąc na desce na brzuchu – co uznaje się za dużo bardziej ryzykowne. Ale – co ważne – żeby wyszaleć się na sandboardzie wcale nie musisz być profesjonalistą. Poza tym, upadki są znacznie mniej bolesne, niż dobrze znane stłuczki na śnieżnych stokach.

Gdzie sandsurfować?

Obecnie sandboardingu spróbujesz niemal w każdym zakątku świata. Od Kanady, przez Pakistan, Oman, Mongolię, po Tajwan i Japonię. Najpopularniejsze rejony to: Ameryka Południowa (głównie Peru i Chile), USA, Australia, Afryka. Ale nie brakuje takich atrakcji i znacznie bliżej:  w Maroku, Niemczech czy we Francji.

Chociaż coraz więcej krajów daje szansę, żeby poznać uroki słonecznego surfowania, amatorzy ciągle stanowią mniejszość. Głównie dlatego, że bardzo trudno jest postawić mechaniczny wyciąg na piaskowym wzniesieniu – więc prawie ich nie ma. Po prostu po każdym zjeździe uczestnicy biorą deskę pod pachę i wdrapują się na górę. Oczywiście można wynająć samochód terenowy, który nas podwiezie. Kto jednak raz spróbował piaszczystego ślizgu i poczuł rześki wiatr na twarzy, naprawdę nie będzie się przejmować tą drobną niewygodą.

Deska – tylko jaka?

Sandboardowa deska niewiele się różni od swojej zimowej wersji. Wybierając najlepszy model, musisz brać pod uwagę: jej kształt (wyróżnia się trzy style desek, odpowiednio do rodzaju jazdy, jaki chcesz uprawiać) wymiary i materiał, z którego jest zrobiona. Póki co – zakładając, że jesteś jeszcze przed swoim debiutanckim, piaszczystym zjazdem – można ograniczyć się do podstawowych informacji. Warto wiedzieć, że rozmiar deski zależy od rodzaju wzniesienia i szybkości jeżdżącego. Zwykle długość waha się między 95 a 125 cm , a szerokość między 24 a 27 cm. Do zjazdów z wysokich wydm (ponad 76 m) lub dla osób jadących z prędkością ponad 55 km/h lepsze są dłuższe i szersze deski – dają większą stabilność. Na niższe wzniesienia i mniejsze prędkości poleca się deski krótsze i lżejsze – zwiększają możliwość manewrowania.

Deski wykonuje się z różnych materiałów – plastiku, metalu, twardego drewna. Najważniejsze jest jednak, żeby przed zjazdem dobrze nawoskować cały spód. W przeciwnym razie powierzchnia deski nie uzyska odpowiedniej śliskości i stracisz całą frajdę. A w tym sporcie można rozwinąć naprawdę zawrotną szybkość. Profesjonalny sandsurfer, Henrik May, ustanowił rekord Guinnesa pędząc na desce 92,12 km/h!

Przewodnicy turystyczni organizujący wyjazdy sandboardingowe oferują oczywiście niezbędny sprzęt. Jeśli jednak zasmakowałeś już w tym słonecznym sporcie i chcesz zakupić własną deskę, ich ceny w sklepie (zależnie od standardu) zaczynają się średnio od 130 dolarów.

Klucz do sandboardingu

Wakacyjny sandboardnig będzie udany, jeśli nie zapomnisz o jednej zasadzie – wypoczywając w ciepłych krajach, najlepiej wybrać się na deskę z samego rana. Zjazdy, gdy z nieba leje się 40-stopniowy żar będą z pewnością niezapomniane… ale chyba nie o takie wrażenia tu chodzi. I przygotuj się na to, że „zasmakować w sandboardingu” można… dosłownie. Po takich szaleństwach, piach jest po prostu wszędzie, co zawsze wspominają wszyscy (nawet wprawieni) sandsurferzy. Zatem wygodne ubrania i pozytywne nastawienie ponad wszystko!

Dodaj komentarz