Tanzania wolna od koronawirusa?!

Tanzania od ponad pół roku nie odnotowała żadnego przypadku zakażenia koronawirusem. W czym tkwi ich sekret? Może mają wiedzę na temat tego jak sobie z nim radzić? Otóż nic z tych rzeczy.

W środku pierwszej fali pandemii, osoby z najbliższego otoczenia prezydenta – Johna Magufuliego, oddały kilka próbek do zbadania, które okazały się być pozytywne. Jednak te pochodziły od kozy i…papai! Nietrudno się domyślić, że wybuchł skandal. Władze po tym incydencie, podjęły decyzję o wstrzymaniu transportu testów z zagranicy. A jako, że nie byli w posiadaniu swoich – zaprzestali testowania.

Co nie zmienia faktu, że chętni mogą poddać się indywidualnym testom. Aczkolwiek dane te nie zostaną upublicznione. W konsekwencji, ostatnie statystyki odnośnie zachorowalności na COVID-19 pochodzą z kwietnia br.

 

Służby prezydenta Magufuli przyjęły zatem dość słuszna teorię. Jeśli z powodu epidemii mieliby zamknąć swoich obywateli w domach, to znacznie więcej osób z pewnością umrze z głodu, a nie z powodu wirusa.

Trzeba pamiętać, że w tej części świata realia są zupełnie inne niż chociażby na terenie Europy. Tutaj ludzie nie mają zapasów żywności czy pieniędzy  na najbliższe tygodnie. Izolacja w ich przypadku mogłaby okazać się tragiczna w skutkach.

Przewidywano, że Tanzańczycy wykażą się wyższą odpornością na COVID-19, a sam przebieg choroby będzie znacznie łagodniejszy. Bynajmniej tego typu rozważania nie są bezzasadne. Populacja Tanzanii jest znacznie młodsza niż w Europie – tutaj średnia wieku to niecałe 18 lat! Gdzie we Włoszech współczynnik ten wynosi 45!

Poza tym Tanzańczycy mają regularnie do czynienia z innymi chorobami zakaźnymi – cholerą, malarią czy dengą, których przebieg może być cięższy niż w przypadku COVID-19.

Dodaj komentarz