Branża lotnicza. Powrót do formy nastąpi w 2024r.!

 

Branża lotnicza, to jeden z najbardziej dotkniętych kryzysem, sektor gospodarki. Jakiś czas temu, IATA, opublikowało raport, z którego wynika, że powrót do sytuacji sprzed pandemii nastąpi najwcześniej w 2024 roku. Na obecny stan składają się 3 czynniki: brak zaufania klientów, „zamrożenie” podróży służbowych oraz pogłębiający się regres gospodarczy w USA oraz w Chinach.

Branża lotnicza nieprędko podniesie się z kolan.

Jak podaje IATA, odbudowa rynku lotniczego po pandemii koronawirusa okazała się być bardziej skomplikowana niż pierwotnie zakładano.

Zgodnie z wstępnymi prognozami, mowa była o roku 2023. Teraz perspektywa powrotu do „normalności” się oddala. Obecnie zakłada się, że odrodzenie w dziale turystyki lotniczej ma nastąpić w ciągu 4 lat.

Przypuszczalnie, globalny ruch pasażerski w 2020 roku miał spaść o 46%. W rzeczywistości, skala problemu sięgnęła aż 55% w odniesieniu do roku poprzedniego.

Ruch pasażerski spadł w kwietniu na samo dno, a ożywienie było bardzo słabe. To, co zauważyliśmy, to wzrost zainteresowania lotami krajowymi. Rynki międzynarodowe pozostają w dużej mierze zamknięte – tłumaczy Alexandre de Juniac, dyrektor generalny i dyrektor generalny IATA. Zaufanie konsumentów jest obniżone, a decyzja Wielkiej Brytanii o nałożeniu ogólnej kwarantanny na wszystkich podróżnych wracających z Hiszpanii też nie pomogła. Wszystko to wskazuje na dłuższy okres rekonwalescencji i większy problem dla branży oraz światowej gospodarki – dodał.

Okoliczności hamujące rozwój.

Równocześnie IATA wskazuje na 3 główne bariery, nie pozwalające na sprawną rewitalizację sektora turystyki. A oto i one:

  • Zamknięcie się Stanów Zjednoczonych, czyli największej gospodarki świata. Jednym słowem – kraju generującego 40% zysków dla całego rynku lotniczego na świecie. W konsekwencji, im dłużej trwają w izolacji i podtrzymują obostrzenia tym wolniej branża zacznie się odradzać.
  • Prawie 100% zawieszenie podróży służbowych na całym świecie.

Oczekuje się, że budżety na podróże służbowe będą bardzo ograniczone, ponieważ firmy nadal znajdują się pod presją finansową. Nawet gdy sytuacja gospodarcza się poprawia – wyjaśnia IATA. Ponadto, chociaż historycznie wzrost PKB i podróże lotnicze były silnie skorelowane, badania sugerują, że związek ten osłabł. Szczególnie w odniesieniu do podróży służbowych, ponieważ wideokonferencje stały się popularniejsze i zastąpiły spotkania osobiste – dodaje IATA.

  •  Utrzymujący się brak zaufania wśród pasażerów. Jak twierdzi IATA – odnotowuje się zainteresowanie podróżami, ale jest ono nieco przygaszone. Wiele osób chciałoby gdzieś polecieć, ale jednocześnie towarzyszy im niepewność i strach. Oprócz tego „z tyłu głowy zapala się czerwona lampka”: a co jeśli stracę pracę i tym samym środki do życia? W tej sytuacji, nawet dla miłośników podróży, wakacje schodzą na dalszy plan.

Pomimo poprawy ruchu krajowego, ruch międzynarodowy, który w normalnych czasach stanowi blisko 2/3 światowych podróży lotniczych, praktycznie nie istnieje. Większość krajów jest nadal zamknięta dla przyjazdów z zagranicy lub nałożyła kwarantanny, które mają taki sam efekt jak całkowite zablokowanie – powiedział de Juniac. Lato – najbardziej pracowity sezon w naszej branży – szybko mija i to z niewielkimi szansami na ożywienie w międzynarodowych podróżach lotniczych, chyba że rządy podejmą szybkie i zdecydowane kroki w celu znalezienia alternatywy dla zamykania granic niszczącego zaufanie i zabijającej popyt kwarantanny – dodał.

Upadek linii lotniczych.

Jakby tego było mało, w ostatnim czasie mamy do czynienia z niepohamowaną falą upadków linii lotniczych. Jak podaje „Rzeczpospolita”: Straty europejskich linii lotniczych za I półrocze liczone są w miliardach. Druga połowa roku wcale nie ma być lepsza, bo nadal brak jest chętnych do latania.

Tylko od połowy marca 2020 r. zbankrutowały bądź wystąpiły o ochronę przed wierzycielami 34 linie lotnicze. I prawdopodobnie na tym się nie skończy. „Bankructw może być jeszcze więcej i mają się spiętrzyć pod koniec roku, bo epidemiolodzy przestrzegają przed jesienną falą zachorowań na COVID-19” – dodaje gazeta.

Niemniej, w gąszczu tych mało optymistycznych przepowiedni, możemy dostrzec iskierkę nadziei. „Z opublikowanego właśnie badania nastrojów w liniach lotniczych przeprowadzonego przez Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) wynika, że to Europa i region Azji i Pacyfiku odbudują się najszybciej do poziomu wyników z 2019 roku, ale i to potrwa lata, a nie miesiące” – czytamy.

 Carsten Spohr – prezes Grupy Lufthansa, podpisuje się pod stanowiskiem IATA. Potwierdza on, że rok 2024 jest najbardziej realnym terminem, powrotu do formy przez linie lotnicze. Przyjmuje się, że Lufthansa straciła 1,7 mld euro, Air France KLM – 2,61 mld, a British Airways – 1,36 mld funtów. To analiza strat największych graczy na rynku lotniczym w Europie.

Utrzymująca się pandemia, pogłębia i tak nieciekawe położenie przewoźników. Co gorsza, na razie nic nie wskazuje na to by miałoby się cokolwiek poprawić w tej materii.

Dodaj komentarz