10 przypuszczalnych zmian w liniach Wizz Air i Ryanair.

Jedno jest pewne. Po reaktywacji rynku lotniczego, czeka nas wiele zmian w liniach Ryanair czy Wizzair. Gdy wsiądziecie ponownie na pokład samolotu jednej z tych linii, podróż ta nie będzie taka sama jak sprzed kilku tygodni. Co się zmieni? Możemy jedynie przypuszczać, ponieważ przewoźnicy nie mówią o wszystkich swoich zamierzeniach z wyprzedzeniem. Niniejsze zmiany obejmą na pewno sposób rezerwowania biletów, procedury bezpieczeństwa na lotniskach i na pokładzie. Właściwie każdy etap naszej podróży. Dlaczego akurat te linie najbardziej odczują wprowadzone zmiany? 

1. Likwidacja środkowego fotela.

Na podstawie ogłoszonej decyzji przez organizację IATA, która z czasem wejdzie w życie jako standard wśród przewoźników jest zniwelowanie środkowego fotela. Wiadomo, że ucierpią na tym najmocniej tanie linie, przez wzgląd na ich model biznesowy, zakładający maksymalne wypełnienie samolotów. To posunięcie odbije się finansową czkawką u adresatów. Bowiem z systemu rezerwacyjnego zniknie 1/3 foteli. Stąd z ust Wizz Air już padło stwierdzenie, że zaraz po wznowieniu lotów na szerszą skalę wyłączy możliwość rezerwacji środkowych foteli. Chwilę po nim, identyczną deklarację złożył easyJet. Nie jest zaskoczeniem, że Ryanair jako jedyny zgłosił sprzeciw. Dlaczego? Bo według Michaela O’Leary’ego takie działanie do niczego nie prowadzi.

 Na lotnisko będziemy dojeżdżać pociągiem, gdzie nie będą zachowane reguły dystansu społecznego. Tak samo będzie na lotnisku podczas odprawy czy w sklepie albo restauracji. To bez sensu. Zamiast tego powinniśmy zwrócić się w stronę Azji, gdzie loty krajowe zostały wznowione, ale z zachowaniem takich środków bezpieczeństwa jak mierzenie temperatury czy obowiązek noszenia maseczek na twarzy – mówi O’Leary w rozmowie z Reutersem.

2. Maseczki i pomiary temperatury.

Nie ma co ukrywać, że dla tanich linii to z pewnością duży problem, bo procedury związane z pomiarem temperatury znacząco wydłużą wejście na pokład, a jak wiadomo, dla low-costów sprawny boarding to priorytet. Przy określonym planie dnia, gdzie maszyna lata praktycznie od bladego świtu do północy, wszystko musi chodzić jak w szwajcarskim zegarku.Może się okazać, że komuś termometr pokazuje 37,4, ktoś inny zapomniał maseczki i  tym sposobem cała procedura się wydłuża.

3. Elastyczna zmiana rezerwacji – owszem, ale jest haczyk.

Dotychczas, gdy chcieliście zmienić termin swojej podróży w jednej z tanich linii, bardziej opłacało się kupić nowy niż przebukowywać stary. Od teraz to się zmieni. Z uwagi na wspomniane powyżej badania przed wejściem na pokład. Co one oznaczają? W przypadku wykrycia u któregoś z pasażerów podwyższonej temperatury, linia nie będzie ponosić ryzyka i nie wpuści takowego pasażera na pokład.  To z kolei oznacza, że najpewniej będziemy mogli dokonać elastycznej zmiany daty naszego biletu – bez uiszczania żadnych opłat, a jedynie przy spłaceniu różnicy w cenie. I nie martwcie się – linie szybko odrobią straty.

4. Higiena przede wszystkim.

Obowiązkowa dezynfekcja samolotu po każdym locie to typowa zmora dla tanich linii lotniczych. Nawet jak będzie ona przeprowadzana nad wyraz powierzchownie to i tak znacząco wydłuży się czas oczekiwania na lotniskach. Niewykluczone zatem, że żeby zmieścić się w wyznaczonym czasie i odbywać rejsy zgodnie z napiętym rozkładem – swoje obowiązki scedują na pasażera! Kto z nas uwierzy, że samolot jest idealnie wysprzątany w zaledwie 25 minut? Zresztą, wiele linii lotniczych rozdaje już teraz dezynfekujące chusteczki, płyn do rąk i inne produkty przed startem samolotu. Niewykluczone więc, że taką usługę będą też oferowały tanie linie.

5. Punktualność na bakier.

Biorąc pod uwagę powyższe czynniki, tzw. boarding znacząco się przedłuży. Nie tylko z powodu obowiązkowych kontroli, ale także z konieczności dezynfekcji samolotu. Nie mówiąc już o: wypuszczeniu pasażerów, posprzątaniu i wpuszczeniu ich ponownie. Napięte grafiki przewoźników mogą tego nie wytrzymać, co jeszcze mocniej odbije się na rozkładzie. Dodatkowe kontrole oznaczają jeszcze jedno…

6. Wcześniejsze pojawienie się na lotnisku.

 Zapomnijmy o zjawieniu się na lotnisku na godzinę przed startem! Takie zachowanie odejdzie do lamusa. Zwłaszcza, że najprawdopodobniej będziemy też musieli przejść przez szereg punktów kontroli omówionych powyżej. Standardowo były to 2 godziny, obecnie nie wiadomo, czy nie mowa już o 3 w zamyśle.

7. Eliminacja bagażu podręcznego.

Po ostatnich zmianach w Ryanair i Wizz Air w cenie biletu mamy zagwarantowany tylko mały plecak lub torebkę. Oficjalną przyczyną było usprawnienie procedury wchodzenia na pokład, choć w prawdziwym założeniu była to zwyczajna chęć zarobienia większych pieniędzy na dodatkowych usługach. Czy plan się powiódł? Tani przewoźnicy wychodzą z założenia że tak, bo boarding przebiega sprawniej. Co do bagażu  cóż, część z pasażerów przełknęła pigułkę i dopłaca, a część nauczyła się podróżować z małym plecakiem. COVID-19 może jednak pokrzyżować nieco plany. Może dojść do tego, że w imię bezpieczeństwa przewoźnicy będą eliminować bagaż podręczny. Tradycyjne linie już to wprowadziły częściowo. Gdyby ich tropem poszły tanie linie… o żadnej bezpłatnej zamianie bagażu podręcznego na rejestrowany nie byłoby mowy. Moglibyśmy się za to liczyć z kolejną aktualizacją cennika.

8. Bilety będą tańsze czy droższe?

W odniesieniu do pomysłu likwidacji środkowego fotela, wydaje się być logiczne że ceny biletów wzrosną…i to nawet o połowę. Z drugiej zaś w świetle zapewnień Michaela O’Leary’ego, czeka nas wojna cenowa, w której Ryanair zamierza oferować bilety za przysłowiową złotówkę. Zatem, któraz tych teorii jest prawdziwa? Przypuszczalnie obie. W dłuższej perspektywie czasu wydaje się być oczywiste, że przewoźnicy nie będą w stanie mocno schodzić z cen i podwyżki są nieuniknione. Jednak na krótki dystans kluczowe będzie ponowne zdobycie zaufania pasażerów, których odsetek będzie mniejszy. Aby to zrobić, linie muszą skusić potencjalnych klientów ceną. I to nie tylko ceną biletu, ale też dodatkowych usług. W krótkiej perspektywie można się spodziewać obniżenia cen. Co bezpośrednio przedkłada się na…

9. …zdobyciu lojalności wśród pasażerów.

Potwierdzeniem tej teorii mogą być chociażby ostatnie działania linii easyJet, oferującej wykupienie bagażu rejestrowanego za jedyne 6 PLN. Wizz Air nie pozostaje dłużny i poważnie zastanawia się, nad zawieszeniem niektórych opłat za dodatkowe usługi. Wracając do punktu 7. Bagaż podręczny może zniknąć w docelowym założeniu, ale na krótką metę, to typowy chwyt marketingowy i zaskarbienie sobie klienta. Innym sposobem na zachęcenie pasażerów może być rozwój wszelkiego rodzaju programów lojalnościowych. Wszelkie promocje opatrzone hasłem “płacisz raz i latasz, ile chcesz” mogą stać się istotnym źródłem dochodów dla przewoźników w najbliższym okresie.

10. Prawa pasażera jeszcze bardziej ograniczone.

Obecnie nie można powiedzieć, by pasażer z racji tego, że płaci mógł wymagać, a na pewno nie od linii lotniczej. Zgodnie z dyrektywą UE za opóźnienie powyżej 3 godzin należy nam się jako pasażerom minimum 250 EUR odszkodowania. Jednak wyegzekwowanie tej kwoty to zazwyczaj droga przez mękę. Linia uruchamia wówczas wszystkie swoje podstępne sztuczki. Zwodzi nas, przeciąga terminy, nie informuje o naszych prawach… jest to z pewnością zadanie dla najbardziej zdeterminowanych pasażerów. Czy w związku ze znaczącymi opóźnieniami samolotów przez wspomniane procedury, nasze prawa będą jeszcze bardziej ograniczone? Trzeba przygotować się na czarny scenariusz. Za dowód mogą posłużyć tak banalne przykłady jak odzyskanie środków za odwołany lot w obliczu epidemii. Oczywiście mamy opcję skorzystania z voucheru zamiast wypłaty gotówki. Linie zostały przyparte do muru, bo w innym przypadku czekałoby je bankructwo. W taki oto prosty sposób nasze prawa systematycznie się kurczą. Jest zatem wielce prawdopodobne, że w „nowej rzeczywistości” mogą one jeszcze bardziej się uszczuplić.

 

Dodaj komentarz